Podwójne przejście. Recenzja Na zawsze Amber

Dziewczęcy głos w rytmie lo-fi punkowej melodii wykrzykuje: „Always Amber”. Przed oczami przemyka kaskada nagrań: z domowej biblioteczki, telefonu, TikToka i innych mediów społecznościowych. Krótka, ale intensywna czołówka, jest najlepszym wprowadzeniem do opowieści o siedemnastoletniej osobie niebinarnej, Amber. Postać nie różni się specjalnie od znanych z kina i rzeczywistości punkujących nastolatków – jest uparta, poszukująca i chce żyć na własnych zasadach. Nie ma zamiaru czekać z decyzją o tranzycji do trzydziestki – pyta lekarkę, czemu tak długo ma być nieszczęśliwa. I trudno nie przyznać jej racji. Tym bardziej że tranzycja, podobnie jak adolescencja, jest niczym innym jak procesem przejścia z jednej formy do drugiej. Procesem, który potrafi nieźle poharatać.

Na zawsze Amber (2020) w reżyserii Lii Hietali i Hanny Reinikainen wbrew tematowi nie jest opowieścią o walce osoby niebinarnej z nietolerancyjnym społeczeństwem. Amber żyje w stolicy progresywnej Szwecji, kraju, gdzie od lat sześćdziesiątych w użyciu jest zaimek bezosobowy „hen” (którym Amber się określa), służący propagowaniu równości płci i wyłamywaniu się ze sztywnych schematów uwarunkowanych formami „on” i „ona”. Dysforia płciowa nie jest dla lekarki niczym dziwnym – konsultacja w sprawie genderowej tożsamości przepływa płynnie i profesjonalnie, a system pomocy ludziom niebinarnym został opracowany tak, by pomagać, nie leczyć czy zniechęcać. Tranzycja to jeden z elementów życia Amber, ale nie ten najważniejszy. Egzystencję postaci, podobnie jak innych nastolatków, naznaczają przede wszystkim relacje. Śmierć ojca, przyjaźń z Sebastianem, zakochanie w Charliem, a potem Oliverze – autorki pokazują osobę przez pryzmat jej stosunków z innymi i emocji, dzięki czemu charyzmatycznx Amber staje się publiczności naprawdę bliska. 

Hietali i Reinikainen towarzyszyły tytułowej postaci przez trzy lata. Początkowo dokument miał przedstawić przyjaźń Amber i Sebastiana – dwóch osób niebinarnych wspierających się od dzieciństwa i wspólnie przekraczającychgranice płci. Jednak w trakcie prac nad filmem ich relacja zaczęła się zmieniać. Jak w wielu opowieściach o dorastaniu, pierwsza miłość stopniowo oddalała od siebie przyjaciół na śmierć i życie. Podkreślenie tego podobieństwa do innych historii jest istotne – nie sposób nie odnieść wrażenia, że autorki Na zawsze Amber celowo podkreślają analogiczność ich queerstorii do typowych fabuł coming of age. Pierwotny temat wyewoluował w opowieść o rozpadzie relacji Amber i Sebastiana, późniejszych miłostkach osoby, jej autodestrukcyjnym zachowaniu, wzlotach, upadkach i samotności, która w wieku siedemnastu lat jest najbardziej dojmująca.

Oprócz normalizacji tematu dorastania osoby niebinarnej największą zaletą Na zawsze Amber jest nieokrzesana forma dokumentu. Twórczynie stosują kolaże, kojarzące się z punkowymi zinami, gdzie nagrania w różnego rodzaju jakościach podkreślają złożoność charyzmatycznej postaci. Buntownicza muzyka pochodzącej ze Sztokholmu ShitKid świetnie dopełnia całości, eksponując nonkonformistyczny vibe dokumentu i jego głównej postaci. Trudno się dziwić, że Amber wzbudziłx zainteresowanie Hietali i Reinikainen – to fascynująca, artystyczna dusza, ciekawa nie tyle ze względu na płciową tożsamość, ile porywającą osobowość. Wrażenie robią jej fizyczne metamorfozy, wrzucane do sieci filmiki czy stylizacje na imprezy. Amber to pulsująca energia, którą trudno zignorować. 

Warto podkreślić, że Na zawsze Amber, prezentowany m.in. w ramach przeglądu Panorama podczas 70. Międzynarodowego Konkursu Filmowego Berlinale, stworzyły dwie przedstawicielki młodego pokolenia szwedzkich reżyserek, które mają na koncie inne produkcje zanurzone w tematyce queer. Lia Hietala zaczęła pracę jako asystentka Ninji Thyberg (o jej Pleasure [2021] rozmawiałyśmy w jednym z odcinków podcastu), a potem wyreżyserowała dwa krótkie metraże: If I Say No (2016) i My Gay Sister (2017). Ten ostatni zdobył na festiwalu Berlinale TEDDY, najważniejszą queerową nagrodę filmową. Hannah Reinikainen również ma na koncie dwie krótkie fabuły: Nybohovsbacken (2016) i She only beat the one she loves (2017) – dla obu twórczyń Na zawsze Amber jest pełnometrażowym debiutem. Dokument, podobnie jak poprzednie dokonania autorek, jest wyraźnym sygnałem, że w poszukiwaniu dobrych queerstorii warto skierować wzrok w stronę Szwecji. Wiatr zmian wieje z północy.

Na zawsze Amber (2020), reż. Lia Hietala, Hannah Reinikainen

O autorce:

Filmoznawczyni, kinofilka i flâneuse. Prowadzi bloga "Kino w zwolnionym tempie", na którym wychwala wszystko, co artystyczne, niekonwencjonalne i buntownicze. Wielbicielka surrealizmu, Béatrice Dalle i snów.

Zobacz też:

Begin typing your search term above and press enter to search. Press ESC to cancel.

Back To Top