Kwestia smaku. Erotyczne brewerie Radleya Metzgera

Seanse filmów Metzgera i kartkowanie Playboya sprawiły, że w mojej głowie kultura seksu z lat 1967-1973 nabrała kolorów. Był to świat nasyconego Eastmancoloru, pięknych kobiet, owłosionych mężczyzn, sztucznych rzęs, obłych, abstrakcyjnych obrazów i mebli, cielistych biustonoszy bez fiszbin i prześwitujących halek, papierosów i wysokoprocentowych trunków, seksownych europejskich akcentów, bujnych fryzur, dziwnych psychodelicznych wzorów, popielniczek na każdym stole; świat, w którym mieszał się feministyczny żargon, polityka i moda. Szalenie urokliwe [1]. ~Anna Biller

Nie dziwi, że Anna Biller – autorka krytycznie retromańskiej Vivy (2007) i The Love Witch (2015) – przyszpiliła ambiwalencję Złotej Ery Porno. Kultowa scena „oddychającego” orgazmu z Camille 2000 (1969, R. Metzger), sprytnie przez nią przetworzona w Vivie, nabrała charakteru przemocy seksualnej, odsłaniając nitki międzypłciowych hierarchii i zależności czasu porno chic. Podobny cel przyświecał Radleyowi Metzgerowi – jednemu z czołowych graczy w branży, któremu przypisuje się, obok Gerarda Damiano (Głębokie gardło, 1972; Diabeł w pannie Jones, 1973) i braci Mitchell (Behind the Green Door, 1972), wprowadzenie produkcji XXX na salony. Jego filmy, rozpięte między frywolnością a melancholią i zafiksowane na igraszkach znudzonych bogaczy, w latach siedemdziesiątych stały się synonimem wykwintnej, wysokobudżetowej erotyki. We współczesnej perspektywie to kino liberalnego oklapnięcia, efektowne, odrobinę nazbyt wygodne, ale i przewrotnie wymierzające ostrze sarkazmu w odbiorców. Może funkcjonować jako katalog konsumpcyjnych pragnień, przegląd aspiracji swoich czasów: futurystycznych ozdóbek, luksusowych strojów, krzywych zwierciadeł i kobiecych ciał.

Kątem oka

Nim lata sześćdziesiąte nabiorą rumieńców, eksplicytna erotyka zajmuje miejsce w marginalnych przestrzeniach: zapyziałych pornograficznych kinach (o których pięknie pisali Bill Landis i Michelle Clifford), na kartach kserowanych fetyszowych gazetek, pod ladą i w budkach ze striptizem. Prężnie działają grindhouse’y, które na potrzeby widzów odpowiadają chyłkiem, w cieniu oficjalnej kultury. Wyświetlane w nich filmy exploitation już w latach trzydziestych i czterdziestych obrazowo przestrzegają przed chorobami wenerycznymi i chwalą korzyści płynące z nudyzmu. Wkrótce, w odpowiedzi na młodzieżową ofensywę i chwiejący się w posadach Kodeks Haysa, jeszcze silniej się zradykalizują.

Metzgerowi lata pięćdziesiąte upływają pod znakiem Janus Films – czołowego dystrybutora europejskiego arthouse’u w USA. Przyszły reżyser skleja zwiastuny i przemontowuje materiały pod amerykańskie gusta, a z czasem, wspólnie z Avą Leighton, zakładają własną firmę. Audubon Films, nazwana tak w hołdzie dla ukochanego kina z dzieciństwa, wyróżnia się zgrabnie uknutą strategią. Marka specjalizuje się w seksploatacji importowanej ze Starego Kontynentu, która, po poprawkach na stole montażowym i wdrożeniu minimalistycznej promocji, trafia na ekrany mainstreamowych kin. Zapotrzebowanie na zmysłowe produkcje zza oceanu okazuje się ogromne – Europa, jak na odległą krainę przystało, raz jeszcze staje się fetyszem do skolonizowania. Kilkumilionowe zarobki dystrybuowanego przez Audubon I, a Woman (1965, M. Ahlberg) kierują oczy młodych Amerykanów na Szwecję, krainę postępu i blondwłosych nimfetek. Metzger wyciąga wnioski. W trakcie całej swojej kariery wielokrotnie będzie pogrywał stereotypem Starego Kontynentu jako wyrafinowanego kurortu dla zamożnych, gotowego planu zdjęciowego, z którego skorzysta nie raz. 

The Lickerish Quartet (1970)

Zlepek klasowych uprzedzeń, niekonwencjonalnej oprawy graficznej i solidnego warsztatu reżysera sprawiają, że jego produkcje nabierają charakteru światowej rozrywki, perfekcyjnie skrojonej pod liberalne gusta – dla jednych świeżej i stymulującej, zdaniem innych zwyczajnie snobistycznej. Niezależnie od preferencji (wszak każdemu jego porno), nie był on pierwszym twórcą, który lubował się w mariażach kina XXX z arthousem. Nie stronił też do końca od języka eksploatacji – The Alley Cats (1966) czy Little Mother (1973) mają posmak pulpy, a produkcje takie jak oniryczny Pick-Up (1975) Bernarda Hirschensona czy surrealne horrory Jeana Rollina w konkursie na stylówkę mogłyby śmiało rywalizować z dokonaniami Metzgera. Między „arystokratą erotyki[2]” a reżyserami pikantnego kina z marginesów trwała więc wzajemna wymiana – on uważnie przyglądał się ich metodom promocji, oni uczyli się od niego minimalizmu. Poza tym jednak, jak zwykle, radzili sobie bez niego.

Score (1974)

Meztger znał wartość obrazu i wiedział, jak ją wykorzystać. Mówi się, że plakaty Audubon Films sprawiały wrażenie skrojonych pod wrażliwość arthouse’ową, radykalnie odmiennych od estetyk kina sexploitation. W praktyce – wyrastały z tych samych tendencji. W wizualnym imaginarium erotyków z drugiej połowy lat sześćdziesiątych dominują projekty geometryczne, kontrastowe (przeważnie w czerni i bieli), przetrącone akcentem czerwieni, różu lub zieleni. Charakterystyczne dla eksploatacji krzykliwe galopady fontów i pstrokate kolaże wampów w kusych strojach Metzger zastępuje krótkimi, wymownymi sloganami. Ubiera je w fantazyjne zawijasy, które puchną w oczach. Plakaty do Therese and Isabelle (1968) i The Lickerish Quartet (1970) kłaniają się europejskim gustom; materiałów promocyjnych The Dirty Girls (1965) czy The Alley Cats nie sposób jednak odróżnić od niskobudżetowego kina erotycznego tego okresu, od sexploitów Barry’ego Mahona po przyciężkie roughies Michaela Findlaya. Idea jest ta sama – kuszenie obietnicą transgresji.

I choć na kuszeniu się nie kończyło – rok 1974 rozpoczyna pornograficzny okres twórczości Metzgera, znakowany pseudonimem Henry Paris – reżyser szybko wyrabia sobie opinię wirtuoza wysmakowanej erotyki. Krytycy dają się ugłaskać wysokimi walorami produkcyjnymi, a widzowie są zauroczeni pieprznymi opowieściami z życia pięknych lekkoduchów. Bazowanie na powieściach pisarzy z europejskiego kanonu (Aleksandra Dumasa, Prospera Mérimée’ego, George’a Bernarda Shawa i innych) z pewnością nie zaszkodziło. Budżety pikowały w górę, umożliwiając Metzgerowi opłacanie coraz bardziej fantazyjnych scenografii, luksusowych lokacji, tłumów statystów w ekstrawaganckich szatach.

The Opening of Misty Beethoven (1976)

Przełykanie śliny

W filmach Metzgera kołem napędowym podniecenia jest podglądactwo. Jak mantra powracają wydłużone sekwencje erotycznych występów. Przyjemność z patrzenia nakręca obserwatorów, niezależnie od płci – mokry ręcznik spadający z piersi czy ciała skłębione w odwecie kreują dyskretną atmosferę rozpusty. Istotna pozostaje przy tym kwestia zachowania pozorów. „Da się być jednocześnie sprośnym i szanowanym”, dowcipkuje jeden z bohaterów Camille 2000. W realiach Złotej Ery Porno społeczne umowy można (a nawet trzeba) naginać.

Mimo odurzenia wojeryzmem to kwestia kobiecej przyjemności zajmuje miejsce priorytetowe. Sceny erotyczne odtwarzają rytm łechtaczkowego orgazmu – miarowych przypływów przyjemności, roztapiania się zmysłów, zawrotów głowy. W The Alley Cats i Camille 2000 reżyser stara się oddać narastanie ekstazy poprzez szybkie cięcia, miarową utratę ostrości i stymulujące miraże. W Score (1974), pornoutopii utrzymanej w konwencji frywolnej baśni, która seks odmienia przez wszystkie przypadki, kamera szybuje i zmienia punkty widzenia, jak gdyby starała się nadążyć za nowymi erotycznymi konfiguracjami. Z tym, co ukryte mierzy się The Lickerish Quartet, najbardziej osobista, autotematyczna produkcja Metzgera, w której fantazje erotyczne przenikają się – a w końcu i boleśnie zderzają – z rzeczywistością. Bohaterowie, małżeństwo z grubym stażem (i szeregiem zamiecionych pod dywan problemów), zdają się antytezą pary ze Score, dobrze ze sobą dogadanej i z entuzjazmem podchodzącej do łóżkowych eksperymentów. Zaproszona do ich posiadłości tajemnicza blondynka jest zmienną formą, która dopasowuje się do pragnień każdego z osobna, katalizatorem długo tłumionych emocji. To film o fascynacji pieprznymi ruchomymi obrazami, fiksacji na tożsamości aktorów i aktorek porno, wreszcie – o uwodzicielskiej sile iluzji.

The Opening of Misty Beethoven (1976)

Dla części twórców zwrócenie się ku produkcjom XXX z powodu malejącego zainteresowania widzów oznaczało okres dochodowej zabawy po linii najmniejszego oporu. Metzger, zamiast spocząć na laurach, zajął się szlifowaniem warsztatu. Jego filmy pornograficzne nie ustępują softcore’owi – są celne w swojej uszczypliwości, ale nie wpadają w parodię, a charakterystyczna dla nich atmosfera seksualnego rozprężenia udziela się i łagodzi obyczaje. Największe hardcore’owe osiągnięcie Metzgera, The Opening of Misty Beethoven (1976), to jednocześnie przewrotna historia „od zera do milionera” i fascynujący kalejdoskop erotycznych wyzwań. Nauka popłaca, a Misty zyskuje status celebrytki, specjalistki od przyjemności. Podejście reżysera do pracy seksualnej jest zresztą konsekwentnie życzliwe – świadczą o tym postacie eskortek z The Dirty Girls, Carmen, Baby czy The Private Afternoons of Pamela Mann, przenikliwe i twardo stąpające po ziemi. Imponuje ich wyczucie na drobne grymasy, nerwowe gesty czy zmienną atmosferę, i wiedza, jak popchnąć niezdecydowanych młokosów do działania.

Camille 2000 (1969)

Piekło klasy średniej

Metzger miał talent do wbijania szpil. Przez jego filmy przetaczają się korowody napuszonych bubków o śnieżnobiałych uśmiechach, rozkokoszonych lwic salonowych i zblazowanych par, którymi chciałoby się potrząsnąć. Camille 2000, film za pół miliona dolarów, który zapewnił mu niemal nieskrępowaną wolność artystyczną, prezentuje światek pretensjonalnych butików, towarzyskich szarad i wielkiej nudy. We wnętrzach tak nowoczesnych, że aż sterylnych (gdy wraz z biegiem fabuły bohaterka zamieni mieszkanie na szpital, charakter przestrzeni pozostanie zbliżony), odbywa się paniczne podtrzymywanie haju. W stanie upojenia przoduje Marguerite, bywalczyni salonów i łamaczka serc. Jej powrót do sypiania z bogatymi mężczyznami kosztem „tradycyjnego” związku zostaje przez nią uczczony absurdalnie zbytkowym przyjęciem. Impreza odbywa się w mieszkaniu stylizowanym na loch – wizytówkę pop-artu niczym z projektu Andy’ego Warhola, a powietrze tną demoniczne, dysonansowe akordy organów Hammonda. Marguerite zjawia się na smyczy, prowadzona przez jednego z nowych sponsorów; metalowa, futurystyczna sukienka wżyna jej się w biust. Camille 2000 jest przede wszystkim filmem o utracie złudzeń. Relacje międzyludzkie opierają się tu na mieszance docinków, ironicznego dystansu i mieszczańskich lęków. Szczerość i chwile kruchości są okazjonalne, romantyczna miłość to fantazja naiwniaka. 

Fe(male) gaze

Choć w filmach Metzgera za przyjemnością gonią wszyscy, szczególnie zdeterminowane wydają się kobiety. Swoją pozycję budują, jak przystało na erę porno chic, na bezpruderyjności i utowarowieniu ciała. Jest to status dość chybotliwy (uczestniczki ekstrawaganckich metzgerowskich imprez zlewają się ze sobą), niemniej – olśniewający. Carmen, Baby, Little Mother czy Camille 2000 opowiadają o kobietach, którym nie udaje się utrzymać na powierzchni. Co innego Misty Beethoven czy dominująca Elvira ze Score – chyba jedna z nielicznych postaci żeńskich u Metzgera, która kobiecość odgrywa niekonsekwentnie, ironicznie, tym samym wpuszczając trochę powietrza na deski tego erotycznego teatru. Większość bohaterek nieustannie performuje, nie potrafi lub nie chce wyjść poza rolę obiektu seksualnego. Z kolei postacie mężczyzn zdają się mdłe, skazane na pośrednictwo między widzem a cudami celuloidu. Konstytuuje ich bezradność w kontakcie z kobietami – dostępnymi seksualnie, ale nieprzeniknionymi, obytymi w towarzyskich grach, onieśmielająco pewnymi siebie. Nie ma wątpliwości, że mamy do czynienia z kinem męskiej perspektywy, zaludnionym bohaterkami o idealnie wykrojonych ustach i nienagannej elegancji. Metzger nigdy nie zadowala się powierzchownym glamourem, ale też nie potrafi się do końca do nich zbliżyć.

Therese and Isabelle (1968)

Inne spojrzenie

Czas akcji: wieczór jak każdy inny. Miejsce: zaludniony bar. Nie trzeba tam być, by poczuć zaduch rozedrganych ciał, tępe chmury papierosowego dymu i ciężar rozmytego makijażu, który szczypie w oczy. Nikogo nie dziwi, gdy jedna z kobiet, ku powszechnej uciesze, zaczyna sugestywny taniec. Z tłumu gapiów dołącza do niej Leslie – melancholijna kokietka w typie Lany del Rey. Teatr wzajemnego pożądania, sugerujący eskalację napięcia, kończy się upokorzeniem. Typowa metzgerowska sytuacja towarzyska – okrucieństwo w ramach szampańskiej zabawy, ulotne, sprowadzone do anegdoty. Za nim skala emocjonalnego bagażu, który może, choć nie musi, iść za erotycznymi eksperymentami – jest tu poczucie zdrady i egoistyczna przyjemność, brak komunikacji i odurzenie ciekawością. Daje o sobie znać perspektywa bohaterki, która, choć zraniona przez narzeczonego przymusem swingowania, bez wstydu odkrywa pociąg do innych kobiet. Szorstki, cynicznie obliczony na spektakl gest jej towarzyszki mieści w sobie podwójne odrzucenie.

Queer w kinie Metzgera jest zatem – tu bez zaskoczeń – trochę pikantnym sekretem, trochę stanem estetycznej melancholii, trochę ciągłym mierzeniem się z niedopasowaniem. Współgra to z protagonistką Therese and Isabelle (1968), filmu nakręconego na podstawie autobiograficznej, przełomowej w kręgach lesbijek powieści Violette Leduc. Therese, główna bohaterka, do dawnej szkoły przybywa sztywno wyprostowana, w garsonce w więzienne paski. Zaczepiają ją wspomnienia rozbieganych, pełnych witalności „dziewcząt w mundurkach” i tej jedynej, promiennej blondynki z pogodnym dystansem do otoczenia. To teatr spojrzeń, półobrotów i zadumań, nieco manieryczny, ale nie ckliwy. Pisarka zgadza się na ekranizację pod warunkiem, że reżyser nie przełoży migotliwości młodzieńczego zakochania na tani erotyk. Nie mogła trafić lepiej – Metzger zachowuje poetycką narrację Leduc i dostosowuje do niej tempo opowieści. Seks dwójki młodych kobiet zostaje nakreślony jako stan nieopisanej, niemal religijnej ekstazy, raczej roztapiania się w sobie niż dekadenckiego eksperymentu. Mimo to na pierwszy plan wysuwa się nie pierwsza miłość, ale pierwsze ukłucia zdrady: dystans matki i lęk przez fizycznością.

Score (1974)

Podobna taktyka powraca w Score, wywrotowej pochwale biseksualizmu, która wyczekane sceny erotyczne z udziałem kobiet pozostawia w sferze sugestii. To niesymulowany seks dwóch mężczyzn zdaje się gwoździem programu, a prawdziwą gwiazdą – blondwłosy Casey Donovan, czempion przełomowego gejowskiego porno Boys in the Sand (1971, W. Poole). Metzger zostawia heteroseksualnych widzów z ich dyskomfortem, by eksplorować granice przyjemności poza ramami płci. Poprzeczka zostaje podniesiona, a wraz z nią zapowiedź nieskończonych możliwości.

Porno z kasety

Lata osiemdziesiąte przynoszą zmianę krajobrazu. Pornografia schodzi z afiszy na ekrany telewizorów, a wysokobudżetowe produkcje tracą swój erotyczny urok na rzecz entuzjazmu amatorów. Metzger także znajduje się w stanie przesilenia. Ma wrażenie, że przez ostatnie dwie dekady zdążył nakręcić wszystko, co chciał. W 1987 umiera Ava Leighton, jego wieloletnia wspólniczka, a działalność Audubon Films staje pod znakiem zapytania.

Choć współcześnie produkcje Metzgera kojarzą się z niezobowiązującą afirmacją cielesności, seks w jego filmach przybiera różne oblicza – czasem jest beztroski, czasem przytłoczony ciężarem literackiego fatum, czasem zwyczajnie ludzki. Sceny emocjonalnych erupcji i wycofanych dąsów, przeważnie przyjmowanych za kaprysy kobiecej duszy, pod jego batutą zyskują wytłumaczenie, a bohaterki, choć zdarza im się kończyć tragicznie, zachowują prawo do zabawy i życia po swojemu. Muszą takie być – w końcu docelową grupę odbiorców stanowiły szukające inspiracji heteroseksualne pary, biali małżonkowie bawiący się w transgresję. Filmy Metzgera są o nich i dla nich, ale też nie szczędzą im kuksańców (nieprzypadkowo większość jego produkcji opowiada o przybieraniu masek i napięciach między nowym, libertyńskim stylem życia a mieszczańskimi zahamowaniami). Każą rozsiąść się wygodnie, zapaść w futra i welury, wyciszyć czujność. Wtedy, do wtóru dyskretnego chichotu – wytrącają kieliszek z ręki.

Przypisy:

[1] E. Gorfinkel, Unlikely Genres: An Interview with Anna Biller, „Camera Obscura” 2011, nr 3 (26), s. 137-138. Cytat skrócony.
[2] R. Corliss, Radley Metzger: Aristocrat of the Erotic, „Film Comment” 1973, nr 1(9).
[3] A. Curry, Movie Poster of the Week: The films of Radley Metzger; https://mubi.com/notebook/posts/movie-poster-of-the-week-the-films-of-radley-metzger, dostęp: 09.10.2022.

O autorce:

Miłośniczka kina gatunkowego i filmowej pulpy, tropicielka surrealności i queeru, pies na kino kobiet. Klei kolaże (@something.weird.collage).

Zobacz też:

Begin typing your search term above and press enter to search. Press ESC to cancel.

Back To Top