Introwertyczki pod ochroną, czyli wizerunki niegrzecznych dziewczynek (na wybranych przykładach)

Dominika Horodecka w wydanej w zeszłym roku powieści Wdech i wydech pisze, że „małe dziewczynki powinny być pod ochroną”[1]. Ochroną przed czym? Natalia, bohaterka książki, jest dzieckiem, które zmaga się z destrukcyjnym zachowaniem rodziców. Choroba alkoholowa ojca i niedojrzała emocjonalnie matka sprawiają, że rodzi się w niej strach, gniew i niechęć do samej siebie. Jednak Horodecka zwraca uwagę na jeszcze inny aspekt traktowania małych dziewczynek. Dzikość, podrapane kolana i krnąbrność, akceptowane u chłopców, nie są mile widziane u małych dam. Na szczęście Natalia ma w sobie dużo wolnej woli i potrafi się sprzeciwić, kiedy trzeba. Nie jest w tym odosobniona.

Świat literatury i filmu z zaciekawieniem zerka w stronę niegrzecznych dziewczynek. W przeciwieństwie do takich wzorów pokory, jak choćby Sara z powieści Mała księżniczka Frances Hodgson Burnett, zamiast w nieskazitelnych strojach bawić się lalkami, one wspinają się po drzewach i dokuczają dorosłym. Dzika dziewczynka jest pierwszym obrazem, który pojawia się przed oczami na myśl o żeńskiej niegrzeczności. Zostawmy jednak tę figurę, przejętą ostatnio przez pop-psychologię (patrz: Czuła przewodniczka. Kobieca droga do siebie Natalii de Barbaro). Nie trzeba być drapieżną i nieokiełzaną, żeby zawieść oczekiwania rodziców. Drugim wzorem osobowości, stojącym w kontrze do idealnego obrazu dziewczynki, są introwertyczki. Nierozumiane outsiderki to zmora dla pragnących porządku i normalności dorosłych. Są uznawane za nieposłuszne przez sam fakt, że „nie mają żadnych przyjaciół”, który dla rodziny jest największą obelgą i bolączką. Samotniczkom świat jest szczególnie nieprzychylny, przez co zasługują na postulowaną przez Horodecką ochronę. Trzy filmowe bohaterki, dopełnione literackimi przykładami, stanowią mikro-galerię nieletnich indywidualistek – gatunku zagrożonego wyginięciem ze względu na tępiące go dorosłe osobniki.

Amy – przerażająca dziecięca fantazja

W Klątwie ludzi-kotów (1944, G. von Fritsch, R. Wise), sequelu wcześniejszego o dwa lata filmu Ludzie-koty (J. Tourneur), sześcioletnia Amy bardzo niepokoi rodziców. Dziewczynka nie ma przyjaciół, lubi bawić się sama i często fantazjuje, co wprawia ojca w furię. Szukająca akceptacji bohaterka  pragnie zadowolić tatę, więc – zdmuchując świeczki na urodzinowym torcie – wypowiada życzenie: „chcę być grzeczną dziewczynką. Zrobię wszystko, żeby spełnić to marzenie. Będę dokładnie taka, jak chce tata. Będę bawić się z innymi dziećmi, nie będę włóczyć się samotnie i będę mówić tylko prawdę”. Wypowiedź zyskuje wielką aprobatę rodzica, który potwierdza, że jeśli tak się stanie, to zarówno on, jak i mama, będą bardzo szczęśliwi. Na drodze do spełnienia życzenia-obietnicy staje zjawa – Irena, była żona ojca Amy, z którą dziewczynka się zaprzyjaźnia.

W tym miejscu warto przywołać pierwszą część tej historii. Oliver, ojciec Amy, był szaleńczo zakochany w Irenie, nieśmiałej przybyszce z Serbii, która fascynowała go swoją innością. Postępująca oziębłość młodej żony zwróciła bohatera w stronę koleżanki z pracy – wesołej i otwartej Alice. Irena zaczęła chodzić do psychiatry, ponieważ nikt nie wierzył w jej drugą, kocią naturę. Gdy zmieniała się w drapieżnika, stała się śmiertelnym zagrożeniem dla Olivera, Alice i lekarza. Mężczyzna pogodził się z rozstaniem i wziął ślub z ułożoną i „normalną” Alice, czego owocem jest Amy. Dziewczynka od urodzenia przeraża rodziców, którzy uważają ją za dziwną. Matka stwierdza nawet, że bardziej przypomina dziecko Ireny niż jej.  Z jednej strony lęk jest zrozumiały – kobieta-kot zagrażała przecież życiu pary. Z drugiej, w pewien sposób wyraża ksenofobię klasy średniej, która w inności widzi coś niebywale złego. Dlatego duch Ireny staje się dziewczynce tak bliski – zjawa nie ocenia jej, nie wyklucza, tylko rozumie jej samotność i daje poczucie wsparcia. Rodzice nieustannie karcą Amy, wstydzą się jej. Z czasem jednak ojciec zaczyna dostrzegać dziewczynkę, słuchać jej i nie tylko akceptować, ale też kochać. Słuchanie wydaje się zresztą kluczowe – dopiero kiedy komunikacja z dzieckiem przestaje mieć formę reprymend i nakazów, możliwe jest obopólne porozumienie.

Klątwa ludzi-kotów, 1944

Suzy – dziewczynka, która straciła nad sobą kontrolę

Suzy z Kochanków z Księżyca (2012, reż. W. Anderson), również jest problemem dla rodziców – pary prawników. Dwunastolatka bywa agresywna, nie potrafi dopasować się do grupy i jak mówi matka „wszystko przychodzi jej ze zbyt wielkim trudem”. Dziewczyna często wybucha złością, ma też depresję. Kradnie książki z biblioteki, bo posiadanie czegoś do ukrycia poprawia jej nastrój. Chętnie czyta opowieści o heroicznych bohaterkach (ale dopuszcza odstępstwa) lub magicznych mocach. W domowych zakamarkach znajduje poradnik Jak poradzić sobie z problematycznym dzieckiem?, który jasno określa perspektywę rodziców i jej miejsce w świecie. Ojciec skarży się policjantowi, że dziewczynka jest „kłębkiem problemów” i nie ma żadnych przyjaciół. Matka nie chce z nią dyskutować, szybko przerywa chwilę szczerości, mówiąc, że „i tak powiedziała zbyt wiele”. Suzy koi ból odrzucenia kolejnymi lekturami i fantazjami. Zrozumienie, szansę na wyzwolenie i zbudowanie zdrowej relacji bohaterka znajduje w Samie, podobnym jej outsiderze, z którym ucieka przed światem pełnym znienawidzonych zasad i pozbawionych empatii ludzi. Chłopiec jest sierotą, którego właśnie porzuciła rodzina zastępcza. Nawet gdy Suzy wyznaje Samowi, że żałuje, że nie jest sierotą, jak jej ulubione postaci, ukochany nie odrzuca jej, nie gani, tylko zwraca uwagę, że nie wie, o czym mówi.

Kochankowie z Księżyca, 2012

Suzy przypomina dorosłe neurotyczki z kina Andersona, których seksapil wynika z niedopasowania. Sukienki vintage i zbyt mocny makijaż podkreślają stale obecną w nich melancholię i tęsknotę za czymś nieokreślonym. Suzy nie zgadza się z hipokryzją, tym, jak wygląda świat. Jej smutek jest zrozumiały – skłóceni rodzice nie okazują jej ciepłych uczuć, matka zdradza ojca. Ze względu na niedojrzałość opiekunów bohaterka przedwcześnie dorasta, co podkreśla ubraniem i makijażem, zapożyczonym z wizerunków dużo starszych od niej kobiet. Podobnej, nieco za szybkiej, seksualizacji swojego stylu dokona kolejna bohaterka, Wednesday Addams w filmie Rodzina Addamsów 2 (1993, reż. B. Sonnenfeld). Równolatka Suzy poznaje na wakacyjnym obozie odrzucanego przez grupę Joela, który, przez swoją inność, staje się jej bliski. Gdy spotykają się po jakimś czasie, Wednesday wygląda jak kopia swojej matki – jest ubrana w opiętą, długą czarną suknię z dekoltem i ma pomalowane na krwistoczerwony kolor paznokcie. Natomiast jej ukochany zaczyna przypominać Gomeza, ojca dziewczyny, przez co nastoletnia para staje się lustrzanym odbiciem namiętnego małżeństwa. 

Wednesday – i inne dziewczynki wskazujące palcem

Wednesday Addams to przypadek szczególny, wyróżniający się na tle innych introwertyczek. Bohaterka komiksu, któremu popularność przyniosły adaptacje serialowe (aktorskie i animowane) i filmowe, cieszy się wsparciem rodziny. Wszyscy Addamsowie są dziwakami, odmieńcami, jednak kochają się wzajemnie i dają sobie przestrzeń na samotność oraz realizowanie najdziwniejszych fantazji. W Rodzinie Addamsów 2 tę sielankę burzy przyjście na świat małego braciszka Wednesday i zatrudnienie przez rodzinę niani Debbie. Kobieta jest czarną wdową i zabija kolejnych mężczyzn, by odziedziczyć ich majątek. Na jej celowniku właśnie znalazł się wujek dziewczynki, Fester.

Rodzina Addamsów 2, 1993

Wednesday i jej brat Pugsley jako pierwsi demaskują intencje Debbie, przez co nowa krewna namawia ich rodziców do wysłania dzieci na wakacyjny obóz. Trudno wyobrazić sobie możliwość wyrządzenia większej krzywdy tej parze. W zetknięciu z „normalnymi” dziećmi i opiekunami charakter Wednesday odsłania się w pełnej krasie. Jej świdrującemu spojrzeniu nie umknie żadne uchybienie. Dziewczynka odważnie piętnuje szkodliwe zachowania i głupotę innych. Szczególnie intrygująca jest scena przygotowania przedstawienia o Święcie Dziękczynienia. Wednesday sprzeciwia się pokazywaniu Rdzennych Amerykanów jako dzikusów, a pielgrzymów jako światłych bohaterów. Wraz z Pugsleyem i Joelem bohaterka wskazuje na okrucieństwo kolonializatorów i haniebność ich działań, które nie są godne oddawanej im chwały. Dziewczynka bierze w obronę nie tylko tubylcze plemiona, ale też ujętego w spektaklu indyka, uświadamiając absurd wesołego przedstawiania zwierzęcia, które zostaje przecież zabite i zjedzone.

Tak inteligentnych dziewczynek, jak Addamsówna, dorośli zdają się szczególnie nie lubić. Są oskarżane o bezczelność, brak dobrych manier, a nawet wulgarność, gdyż demaskowanie przez nie mieszczańskiej fasady jest zbyt dosadne. W literaturze znajdziemy wiele ich koleżanek, m.in. bohaterki Zazi w metrze (1959) Raymonda Queneau, Alfreda i Ginewry (1958) Jamesa Schuylera i Księżniczki Anginy (1967) Rolanda Topora. Nieposkromiona i śmiała Zazi posługuje się językiem, którym mówią dorośli mężczyźni w brudnych spelunach. Bohaterka chętnie droczy się z dorosłymi, wypomina im głupotę i zaściankowość, nie boi się tematów tabu, jak choćby homoseksualizm, i śmiało wyraża kontrowersyjne opinie. Ginewra, w przeciwieństwie do Zazi, przynależy do wykształconej klasy średniej, więc w bardziej wyrafinowany sposób punktuje głupotę dorosłych. Zna też swoją wartość; już na pierwszych stronach, gdy wraz z bratem snują plany na przyszłość, opisuje siebie w trzeciej osobie: „mało współczesnych kobiet ma taki gest jak ona, i jej przykład walnie przyczynił się do poprawy sytuacji kobiet”[2]. Zresztą feminizm jest dla Ginewry niezwykle ważny. Dziewczynka dostrzega nierówności w traktowaniu płci zarówno w kontekście ogółu społeczeństwa, jak i we własnym domu: „mniej czasu w kuchni to więcej czasu na ważne sprawy. Moja mama jest przykuta do piekarnika. Duża część jej osobowości nigdy się nie rozwinęła”[3]. Również Angina sprawia wrażenie wiedzącej i widzącej więcej niż dorośli; seks i śmierć nie stanowią dla niej tabu, a konwenanse istnieją tylko po to, by dziewczynka mogła je wyśmiać i pokazać nonsens tworzonych przez dorosłych zasad.

Rodzina Addamsów 2, 1993

Przyszłe matki

Suzy i Wednesday przy swoim boku mają chłopców, którzy, choć wiodą równie samotniczy żywot i buntują się podobnie jak one, nie spotykają się z aż tak dużym ostracyzmem. Podobnie jak w przypadku dziecięcej dzikości, gdzie odrapane kolana nadal bardziej przystoją chłopakom niż dziewczynom, tak samo dzieje się z innością i samotnością. Jednak wydaje się, że chodzi tu o coś więcej niż grzeczność i pokorę. Problem następująco ujął Topor, w wywiadzie przeprowadzonym przez Agnieszkę Taborską przy okazji polskiego wydania Księżniczki Anginy:

„Publiczność przyzwyczajona jest widzieć w dziewczynkach niedorosłe kobiety. Chłopcy postrzegani są jako przyszli dorośli, których powołanie jest mniej określone, dziewczynki widzi się głównie w roli przyszłych matek. Mimo że ograniczanie kobiet do jednej tylko roli jest zbrodnią przeciwko ludzkości, większość społeczeństw wciąż je tak traktuje. Jakim prawem sprowadza się je do funkcji matki, tym bardziej że nie wszystkie przecież będą miały dzieci. Alicja, Angina i Zazi nie bawią się lalkami i nic nie sugeruje ich przyszłego macierzyństwa. Dlatego niektórzy czytelnicy czują się wobec nich nieswojo”[4].

Pisarz trafił w sedno. Sakralizowane macierzyństwo zdaje się determinować życie kobiet od najmłodszych lat. Wydawanie na świat członków społeczeństwa w pewien sposób robi z matek wspólną własność, rozliczaną za każdą dziwność i niespełnione oczekiwania. Jednak to nie jedyna przyczyna niechęci, który wzbudzają zamknięte w sobie dziewczynki. Lęk wzbudza również prawda, którą niosą – ponadprzeciętna inteligencja i szczerość sprawia, że dla dorosłych są kimś niewygodnym. Według społecznej hierarchii „smarkule” i „gówniary” powinny pokornie spełniać polecenia, a nie kwestionować budowany z takim pietyzmem świat. Amy, Suzy i Wednesday nie tyle nie potrafią, ile nie chcą dostosować się do narzuconej rzeczywistości. Ważniejsze niż wartości świata dorosłych są dla nich przestrzeń własnej fantazji, literatury czy nawet makabry, a takiej samowystarczalności rodzice i opiekunowie nie mogą wybaczyć. Odpowiadając na zadane we wstępie pytanie – (nie tylko) introwertyczne dziewczynki należy chronić przede wszystkim przed jednym. Przed toksycznym i szkodliwym zachowaniem dorosłych.


[1] D. Horodecka, Wdech i wydech, Wrocław 2020, s. 86.

[2] J. Schuyler, Alfred i Ginewra, przeł. M. Szuster, Warszawa 2016, s. 8.

[3] Tamże, s. 109.

[4] Cieszyć się wolnością, wywiad z Rolandem Toporem, „Ex Libris”, 1995, nr 76.

O autorce:

Filmoznawczyni, kinofilka i flâneuse. Prowadzi bloga "Kino w zwolnionym tempie", na którym wychwala wszystko, co artystyczne, niekonwencjonalne i buntownicze. Wielbicielka surrealizmu, Béatrice Dalle i snów.

Zobacz też:

Begin typing your search term above and press enter to search. Press ESC to cancel.

Back To Top