Z okazji Halloween postanowiłam odczarować ten coraz mniej doceniany podgatunek kina grozy i wydobyć jego nietuzinkowy charakter. Zamierzam odkryć historie układające znane klocki po swojemu. Historie błyskotliwe, czasami przerażająco zabawne, innym razem wyjątkowo mroczne, ale zawsze niesłusznie schowane w cieniu bardziej rozpasanych przedstawicieli nurtu.
Dreszcze. Count Yorga, Vampire + The Return of Count Yorga
Z rewitalizacjami klasycznych filmów i wytartych gatunków bywa różnie. Dylogia Count Yorga – której popularność napędziła krótkotrwałą modę na uwspółcześnianie horrorów – zgrabnie przeskakuje przez zasieki. Oto Dracula w Los Angeles lat siedemdziesiątych.
Na śmierć i życie. Miłość w ejtisowym horrorze
Młodzi bohaterowie i bohaterki mają koszmarne sny, a za rogiem ich spokojnych domostw czyha śmierć w przebraniu. Ból trawi także starsze pokolenia. Ciała filmowych postaci stają się nieposłuszne i wrogie, ulegają szokującym transformacjom. Gdzie w tym krajobrazie szukać miłości?
Przypudruj mi nosek, naostrz kły. Hrabina Dracula
Legenda Elżbiety Batory – magnatki opętanej pragnieniem wiecznej młodości, której gwarantem miały być kąpiele we krwi dziewic, co rusz powraca w kolejnych realizacjach filmowych. Hrabina Dracula, opowiedziana przez Petera Sasdy’ego, Węgra zamieszkującego w Anglii, parafrazuje tę znaną opowieść, przyglądając się przygodom złowieszczej arystokratycznej piękności.
A czego tu się bać? Studium filmowych lęków
Wychodząc od rozmowy Bartosza M. Kowalskiego i Adriana Panka poszukamy odpowiedzi na pytania: Czy horrory z definicji mają być straszne? Czy faktycznie gatunek przeżywa teraz kryzys? Co tak naprawdę czujemy podczas seansów? Strach, przerażenie, wstręt czy rozbawienie? Czy targetem horrorów są tylko młode osoby? I przede wszystkim – po co chcemy się bać?
Horror salonowy, czyli posthorror
Odrodzony horror ma nową, unikalną formułę; daje odbiorcom poczucie kulturalnej wyższości. Ten intelektualny naddatek otworzył przed nim wiele drzwi: przyznał status modnego, uprzywilejowane miejsce w mainstreamie, wolny wstęp na salony. Zaskakujący zwrot akcji, jak na gatunek, który świetnie czuje się w obskurnej piwnicy i na śmietniku, w wypieranych lękach i zakamarkach wybujałej wyobraźni.
Ranking: 10 żywotów ekranowych kotów
W naszym rankingu głaszczemy futerka kotów niesfornych, odważnych, ciekawskich, gadatliwych, a nawet takich, których odejście budzi w zrozpaczonych właścicielach najgorsze instynkty. Do każdego z wymienionych myszołapów, bez względu na ostrość ich pazurów, mruczymy z sympatią.
Śmierć ma wielkie oczy. Ekranowy wizerunek Barbary Steele
Olbrzymie, kocie oczy, burza kruczoczarnych włosów, wystające kości policzkowe tworzą obraz posągowej, demonicznej istoty. Kobiety, która mimo różnorakich ról na koncie, pozostaje przede wszystkim matronką włoskiego kina grozy. Czy jednak bycie bladolicą pięknością, wtapiającą się w mroczny krajobraz, to jedyne co miała do zaoferowania?
Niech (nie) żyje panna młoda! Recenzja Zabawy w pochowanego
Nasza gościni, Julia Iwaszkiewicz, recenzuje horror z elementami komedii (lub odwrotnie) „Zabawa w pochowanego”. Analizie poddaje, m.in. motywy polowania, walki klas i final girl.
