Mieszane sztuki terapii. Recenzja filmu Furia

Ostatnie lata przyniosły w Polsce ogromną popularność MMA – mieszanych sztuk walki – oraz gal organizowanych przez KSW, podczas których można zobaczyć naparzających się celebrytów, zarówno tych aspirujących, jak i już nieco zapomnianych. Rozgłos łączy się z powszechną krytyką. Dla wykształconej klasy średniej walki MMA stoją na tej samej półce, co filmy Patryka Vegi, czy programy typu Królowe życia – to wytwory patologicznego środowiska, którego powodzenie świadczy o coraz niższych standardach odbiorczych części narodu.

Stanowczo sprzeciwiam się takiemu myśleniu, w każdym z wymienionych przykładów widząc prawdę i nieokiełznane uwolnienie emocji, często ukrywanych przez uprzywilejowaną część społeczeństwa pod płaszczykiem klasy i dobrego wychowania. Wydaje się, że z podobnego założenia (przynajmniej w przypadku MMA) wyszedł Krzysztof Kasior, reżyser dokumentalnego filmu Furia (2021), który odczarowuje zwyrodniały obraz brutalnych walk, szukając przyczyn wyboru akurat tej dyscypliny przez młodą, wrażliwą zawodniczkę.

Bohaterką produkcji jest 25-letnia Aleksandra Rola. Jej pierwsze kroki w tej dziedzinie złożyły się na pasmo sukcesów – w ciągu roku pokonała wszystkie przeciwniczki i została mistrzynią MMA. Dokument pokazuje przygotowania dziewczyny do mistrzostw świata w Las Vegas. Przygotowania pełne wyrzeczeń i niemal niewyobrażalnego wysiłku, transformującego ciało do nadludzkiej kategorii. Aleksandra jawi się jako superbohaterka, która kąpielami w lodowatej wodzie i wyczerpującymi treningami osiąga wyżyny fizyczne i, co szczególnie istotne, psychiczne. Dla bohaterki sport jest metodą na egzorcyzmowanie własnych demonów. Pochodząca z rodziny z problemem alkoholowym dziewczyna ma za sobą dwie próby samobójcze i wiele przymiarek do okiełznania trudnych emocji, determinujących jej zachowania. Dopiero ring zapewnia jej odpowiednią psychoterapię – sposób na wyładowanie agresji i tłumionej latami złości oraz możliwość zbudowania silnej osobowości, pozwalającej dążyć do celu i budować wartościowe relacje. Furia pokazuje, jak trudny jest to proces i jak, paradoksalnie, sport, który pomaga w utrzymaniu zdrowia psychicznego, stawia przed bohaterką kolejne przeszkody do pokonania. Ograniczenie kontaktów z chłopakiem, zły nastrój powodowany restrykcyjną dietą i fizycznym wycieńczeniem oraz, przede wszystkim, konieczność pogodzenia się z porażką (i tym, że czasem drobne nieporozumienie może zniweczyć miesiące starań) dają Aleksandrze prawdziwy wycisk, ale też naukę, która oswaja ją z rzeczywistością.

Na szczęście Aleksandra nie jest samotna w tej bitwie. Wspiera ją trener, Bambi, który nie tylko dba o technikę, odpowiednie parametry ciała i jego wytrzymałość, ale przede wszystkim pracuje nad jej nastawieniem, pewnością siebie oraz mechanizmami psychicznymi z zaangażowaniem godnym najlepszego terapeuty. Aleksandra i Bambi to także świetny filmowo duet godny najlepszych sportowych produkcji. Ich poczucie humoru, cięte riposty i wzajemne flow stanowi największy walor Furii.

Dokument Kasiora, prezentowany już m.in. podczas tegorocznej edycji festiwalu Millenium Docs Agaist Gravity, skierowany jest raczej do określonych we wstępie odbiorców z klasy średniej niż do publiczności gal KSW (choć jestem przekonana, że także ich wciągnie opowieść o heroicznej drodze Aleksandry do zdobywania kolejnych zwycięstw). Jego główną zasługą jest zdjęcie z MMA i biorących w nim udział zawodników płaszczyka demoralizacji i „gorszości”. Reżyser pokazuje jak trudny i wymagający to sport, jak wielkiej kondycji psychicznej i fizycznej wymaga od zawodników. Furia przedstawia MMA nie jako wybieg dla złaknionych sławy pato-celebrytów, którzy dla chwili uwagi i wynagrodzenia w chaotyczny sposób dają sobie po ryjach. Opowieść o Aleksandrze bliższa jest takim klasykom jak Rocky (1976, John G. Avildsen), gdzie walka jest kluczem do poznania siebie, wymagającym żelaznej dyscypliny i większej siły ducha niż mięśni. Przy okazji udział bohaterki normalizuje żeńską walkę MMA, wskazując, że kobiety kierują się w wyborze tej dyscypliny podobnymi przesłankami, co mężczyźni i mają taką samą potrzebę wyładowania gniewu. Tytułowa Furia nie jest w dokumentalnym ujęciu niczym złym. Więc przeciwnie, to energia, której wypuszczenie na ringu pozwala na sensowne zarządzenie emocjonalną gospodarką i samopoznanie, polegające także na zrozumieniu własnych granic (oraz ograniczeń).

Furia (2021), reż. Krzysztof Kasior (film jest objęty matronatem Final Girls)

O autorce:

Filmoznawczyni, kinofilka i flâneuse. Prowadzi bloga "Kino w zwolnionym tempie", na którym wychwala wszystko, co artystyczne, niekonwencjonalne i buntownicze. Wielbicielka surrealizmu, Béatrice Dalle i snów.

Zobacz też:

Begin typing your search term above and press enter to search. Press ESC to cancel.

Back To Top