Dwugłos: książki o sprawie Harveya Weinsteina

Powiedziała. Śledztwo, które zdemaskowało Harveya Weinsteina i zapoczątkowało ruch #MeToo Jodi Kantor i Megan Twohey opisuje kulisy powstania artykułu, demaskującego wieloletnie przestępstwa na tle seksualnym, których dopuszczał się ceniony producent. Wbrew branży, z jakiej wywodzi się Harvey Weinstein, nie jest to publikacja oparta na wielkich nazwiskach. Oprócz wypowiedzi Rose McGowan, Gwyneth Paltrow i Ashley Judd nie znajdziemy tu zwierzeń innych aktorek. Są za to relacje pracownic wielu oddziałów firmy Weinsteina, które były traktowane wedle tego samego schematu, co gwiazdy ekranu – rozmowa o pracy i możliwości rozwoju łączyła się z molestowaniem, propozycjami seksualnymi i gwałtownością, w razie wyrażenia sprzeciwu. Podczas czytania opisywanych wydarzeń najbardziej przeraża świadomość, że o zachowaniu producenta wiedzieli wszyscy. Zresztą nie był on wyjątkiem, jak Kantor i Twohey wskazują we wstępie, podobne działania były powszechnie tolerowane również w innych kręgach, a „mężczyźni napastujący kobiety bywali uznani za psotników, którzy nie dają się ograniczyć normom społecznym” (s.10). 

Pierwszą rzeczą, która zwraca uwagę w Powiedziała to odejście autorek od sensacyjności i gry na emocjach. Dziennikarki „The New York Timesa” przybliżają historię powstania artykułu w sposób maksymalnie wyważony i rzetelny. To niezwykłe przy tak emocjonującym temacie, tym bardziej że obie reporterki spisują własne wspomnienia. Autorki zastosowały w pisaniu reportażu ciekawy zabieg – piszą w trzeciej osobie, co pozwala im utrzymać dystans do relacjonowanych sytuacji. Należy podkreślić, że reporterki nie są przy tym przezroczyste – ich wrażenia, lęki i silne odczucia są wyraźnie zaznaczone w tekście, co jednak nie odbiera mu obiektywizmu. Kantor i Twohey podeszły do książki, jak do wcześniejszego artykułu – chcą wszystko zrobić tak, jak należy. Żadnych niesprawdzonych informacji, żadnych zbędnych komentarzy, mogących zmanipulować odbiorcę – nie ulega wątpliwości, że najważniejsza jest dla nich sprawa i rewolucja w społecznej świadomości, jaką niesie jej ujawnienie. Cały zespół dziennikarski wspierający reporterki zdawał sobie sprawę, że nawet drobny błąd, może podważyć wiarygodność artykułu.

Powiedziała to bardziej książka o dziennikarskim śledztwie, etyce tego zawodu, niż o samym Weinsteinie. Oczywiście, poznajemy bulwersujące fakty z jego życia, autorki skrupulatnie przybliżają wieloletnią zmowę milczenia w branży i wskazują na kontekst podobnych spraw – Billa Cosby’ego czy Donalda Trumpa. Kantor i Twohey wiele uwagi poświęcają przedstawieniu procesu powstawania artykułu: rozmowom z ofiarami, próbami namówienia ich do ujawnienia się w mediach, sprawdzaniu informacji, aż w końcu – konfrontacji z samym Weinsteinem i jego firmą. Dziennikarki nie wdzięczą się do czytelnika, nie starają się ubarwić swojej pracy, wręcz przeciwnie – pokazują jak nudna i żmudna bywa i jak wielkiej empatii wymaga. Wszystkie przesłane maile, przeprowadzone wywiady telefoniczne czy spotkania wymagały od nich niezwykle delikatnego, wyrozumiałego podejścia. Kobiety nie mogły zmusić innych kobiet do mówienia, a te, przekonane o tym, że ich sytuacja jest wyjątkowa i że będą skazane na społeczny ostracyzm, nie miały odwagi się ujawnić. Zebranie grupy osób, chętnych do wypowiedzenia się pod własnym imieniem i nazwiskiem, było największym wyzwaniem stojącym przed dziennikarkami – trudniejszym niż walka z producentem i jego zespołem. Kantor i Twohey musiały stworzyć kobiecy kolektyw – dać swoim rozmówczyniom bezpieczną przestrzeń i pewność, że współpracują w tej sprawie razem, że nie są same. To siła siostrzeństwa była elementem, dzięki któremu udało się zmienić pozornie niezniszczalny system.

Kadr z filmu "Asystentka", nawiązującego do nadużyć Harveya Weinsteina (2019, reż. Kitty Green)

Powiedziała jest oparta na solidarności, jakim darzą się kobiety. Bez wspólnego działania nie udałoby się ujawnić sprawy Weinsteina, ani zainicjować zmiany społecznej. Śledztwo pokazuje, że to również przez brak siostrzeństwa przez lata udawało się ukrywać przestępstwa producenta. Szczególnie ważną postacią w całej sprawie była prawniczka Lisa Bloom. Kobieta wiele lat reprezentowała ofiary molestowania, a zdobyte doświadczenie postanowiła wykorzystać w doradzaniu Weinsteinowi, jak PR-owo rozegrać trudną sytuację. W liście do niego pisze: „poprosiłeś mnie o pomoc w zrozumieniu szybko zmieniających się norm społecznych dotyczących nadużyć seksualnych, bo jesteś dobrym i przyzwoitym człowiekiem (czego dowodzi Twoja praca, czyli kręcenie filmów o ważnych kwestiach społecznych i wyjątkowo hojna działalność charytatywna). Przykład: Charlie Sheen, kiedy kobiety chciały wystąpić przeciw niemu w związku z jego zarażeniem HIV, pojawił się w Today Show i sam to ogłosił, co spotkało się z powszechnym uznaniem. Reprezentowałam kilka tych kobiet i ich historie przemknęły niezauważone, wszędzie był tylko jego wywiad i wyrazy sympatii dla niego. Z punktu widzenia zarządzania reputacją kluczowe jest to, kto pierwszy opowie daną historię. Zdecydowanie Ci to rekomenduję” (s. 159-160). Postawa Bloom w pewnym stopniu pokazuje podejście opinii publicznej do takich zdarzeń – osoby będące na świeczniku często cieszą się większym zrozumieniem niż ofiary – bezimienne, nieznane, niecieszące się powszechnym szacunkiem.

Tę niesprawiedliwą sytuację ma odmienić ruch #MeToo, założony kilka lat przed śledztwem Kantor i Twohey przez Taranę Burke, w celu „promowania empatii i terapii dla ofiar przemocy seksualnej” (s. 277). Po sprawie Weinsteina hashtag zaczął być używany do piętnowania wszelkich nadużyć, budując przy tym wzajemne zaufanie ogromnej grupy kobiet. Jednym z najbardziej wzruszającym momentów reportażu jest spotkanie w domu Paltrow, zorganizowane przez dziennikarki rok po ukazaniu się artykułu. Podczas niego dziesiątki kobiet, często nieznających się wcześniej, mogło opowiedzieć swoją historię, okazać sobie współczucie, ale też podsumować zmiany, jakie zaszły i jakie powinny zajść. Kobiety z różnych środowisk, klas społecznych, o różnym kolorze skóry i metryce połączyła wspólna walka, która zgodnie z efektem domina rozniosła się po świecie. Najbardziej odżywcze okazało się dla bohaterek powiedzenie prawdy, zerwanie zmowy milczenia, co pozwoliło swobodnie mówić i działać kolejnym kobietom. Jak podsumowują reporterki: „każda, która się ujawniła, przeszła przemianę. Wszystkie były bardzo przejęte wpływem, jaki ich opowieść miała na innych” (s. 381).

To, jakie transformacje społeczne spowodowało śledztwo amerykańskich dziennikarek i ruch #MeToo, obserwujemy cały czas. Natomiast najciekawszą pointą Powiedziała jest uwaga jednej z dziennikarek, że opowieści ich rozmówczyń „zawierały pierwiastek poetyckiej zmiany miejsc. Były ofiarami napaści, ale dzięki walce zyskały autorytet i szacunek” (s. 376). To przetasowanie ról w społeczeństwie jest tym, co najistotniejsze i o co nadal powinniśmy się starać. Wieloletnie pobłażanie szanowanym społecznie, majętnym osobom ze względu na ich status i dorobek oraz uciszanie ofiar powinno być pieśnią minionych czasów. Reportaż Kantor i Twohey to sroga nauczka i krzepiąca lektura, która pokazuje, jakie są konsekwencje milczenia, ale też co się dzieje, gdy odważymy się mówić i okażemy sobie wzajemne wsparcie. (SN)

Jodi Kantor i Megan Twohey, Powiedziała. Śledztwo, które zdemaskowało Harveya Weinsteina i zapoczątkowało ruch #MeToo, tłum. P. Surniak, A. Stachowski, Wydawnictwo Poznańskie 2020.


Pięć dni po opublikowaniu w „New York Timesie” artykułu autorstwa Jodi Kantor i Megan Twohey, „The New Yorker” wypuścił materiał na ten sam temat – jak wiadomo, oba reportaże wywołały burzę, zdemaskowały przed światem Harveya Weinsteina jako seksualnego drapieżnika i stały się swego rodzaju kulturowym punktem zwrotnym. Autor „New Yorkera”, Ronan Farrow (syn Mii Farrow i Woody’ego Allena), podobnie jak dziennikarki, opisał historię przeprowadzonego przez siebie śledztwa w osobnej książce. Złap i ukręć łeb. Szpiedzy, kłamstwa i zmowa milczenia wokół gwałcicieli opowiada nie tylko o samym procesie tropienia przestępstw i nadużyć seksualnych niesławnego producenta. To także reportaż o systemowym tchórzostwie i zobojętnieniu. 

Zacznijmy od środka. Jesteśmy w momencie, gdy Farrow, wówczas pracujący jeszcze pod banderą telewizji NBC, dzierży w dłoni początkową wersję scenariusza swojego materiału i zgłasza się z nim do szefostwa. W szkicu reportażu znajdują się m.in. wywiady z kilkoma kobietami, które pracowały dla Weinsteina i zarzucają mu niewłaściwe zachowanie oraz potwierdzenia świadków. Całość uzupełnia zdobyte na wyłączność nagranie sporządzone podczas policyjnej zasadzki. Słychać na nim, jak Weinstein agresywnie i mimo wyraźnych sprzeciwów nagabuje modelkę Ambrę Gutierrez, a także, jak przyznaje się, że już wcześniej ją molestował. Rzecz jest jednoznacznie obciążająca i stanowi „gorący” medialnie temat, a jednak reakcja prezesa stacji zdumiewa. „Nie wiem, czego to dowodzi” – mówi Noah Oppenhaim (autor scenariusza do Jackie). Od tamtej pory śledztwo Farrowa staje się coraz trudniejsze, NBC powściąga rozpędzonego dziennikarza i utrudnia mu zbieranie dalszych dowodów. 

To chyba jeden z najbardziej zadziwiających i w jakiś sposób dojmującyh elementów tej książki – świadectwo oporu, z jakim spotyka się próba ujawnienia prawdy, powiedzenia na głos rzeczy, o których i tak wszyscy wiedzą. Nawet dobrze udokumentowane fakty okazują się racjonalizowane przez osoby zdolne do zainicjowania zmiany, ich wydźwięk jest uporczywie łagodzony, oczywiste wykroczenia zostają puszczane mimo uszu, mało kto przejmuje się ofiarami. Weinstein był osobą posiadającą ogromne wpływy, nie tylko w Hollywood, ale również w polityce i mediach. Dysponujący armią prawników i prawniczek, opłacający precyzyjnie zorganizowane szpiegowskie siatki, nie miał oporów, by grozić, śledzić, zamykać usta, prowadzić partyzanckie kampanie oszczerstw wobec kobiet, które skrzywdził oraz innych osób zagrażających jego pozycji. Zbudował wokół siebie atmosferę lęku, ale jego agresywna osobowość nie wydaje się wystarczającym usprawiedliwieniem dla tych, którzy postanowili milczeć jak zaklęci. Niechęć wobec sprawy, konformizm, uginanie się przed prawnikami, wyciszanie, lekceważenie argumentów, ukrywanie zarzutów, przemilczenia, okazywanie obojętności, zdają się wiązać nie tylko ze strachem świadków i świadkiń seksualnej przemocy, ale również egoizmem, pieczołowitym dbaniem o własne interesy. Byle się nie narazić, nie narobić zamieszania. Po co to komu, przecież my nie jesteśmy winni. 

Asystentka (2019, reż. Kitty Green)

Ostatecznie Farrow znajduje inne miejsce na publikację reportażu. „The New Yorker” przyjmuje jego materiał bez wahania. Gdy dziennikarz zaczyna pracować dla słynnej gazety, śledztwo znów rusza z miejsca, a nawet więcej – zaczyna galopować. Kolejne kobiety, opornie, ale jednak, zgadzają się na udzielenie wywiadu. W Złap… znajdziemy szereg dramatycznych historii o nękaniu, które układają się w specyficzny wzorzec stosowany przez producenta, by wabić i osaczać ofiary. 

O swoich doświadczeniach opowiadają: Rose McGowan, Rosanna Arquette, Asia Argento, Mira Sorvino, Sophie Dix, Emma de Caunes, Annabella Sciorra, Daryl Hannah, a także osoby z bezpośredniego otoczenia Weinsteina, asystentki, konsultantka do spraw marketingu czy organizatorka imprez. Mnożą się obrazy: ogromny i wpływowy facet o lepkich łapach, spotykający się z kobietami w barach i hotelach, na rozmowach z pozoru zawodowych, namawiający, nagabujący, zaciekły, zapraszający do siebie lub dudniący do drzwi ofiary, taranujący lekko uchylone drzwi. Przebiegły łowca zapraszający na początek spotkań biznesowych swoje asystentki, by uśpić czujność potencjalnej „zdobyczy”. Drapieżnik, który znienacka pojawia się w szlafroku lub samej bieliźnie i domaga się masażu, z łatwością przechodzi od pochlebstw do gróźb. Urażony egomaniak, który mści się za odrzucone „zaloty”, pogrążając kariery zdolnych aktorek. Wreszcie gwałciciel, furiat i manipulant, który przez dwadzieścia lat, z niebotyczną determinacją i pomocą wielu ludzi, wycisza niewygodne fakty. Weinstein jawi się niczym figura złoczyńcy z horroru, sęk w tym, że horror wydarzył się naprawdę; nie był tajemnicą, ale usankcjonowaną niemym przyzwoleniem naturalną częścią hollywoodzkiego krajobrazu.

Styl pisania Farrowa jest obrazowy. Relacje kobiet mrożą krew w żyłach. Niektóre z nich postanowiły wycofać się z branży, wiele długo nie umiało poradzić sobie z traumą. Są tu historie o ucieczce, zasypianiu z kijem baseballowym pod poduszką, o psychicznym obezwładnieniu, strachu przed odwetem i piętnowaniem, o wyparciu, zmęczeniu prześladowaniem i uleganiu, a potem zrzucaniu winy na siebie. W kolejnych wywiadach powraca wstyd, jako naczelna emocja, która towarzyszy ofiarom molestowania, wbrew rozsądkowi rozważającym, czy same nie sprowokowały aktu przemocy; „po co tam poszłam”, „dlaczego ustąpiłam”, „może ubrałam się nieodpowiednio”. Jest też zajadły seksizm otoczenia, który z ofiar robi winowajczynie. „Myślę, że nie ma znaczenia, czy jesteś znaną aktorką, nie ma znaczenia, czy masz dwadzieścia czy czterdzieści lat, nie ma znaczenia, czy zgłosisz to, czy nie, ponieważ nam nikt nie wierzy. Więcej nawet, nie tyko się nam nie wierzy, ale jeszcze się nas krytykuje i obwinia.” – mówi Daryl Hannah (s. 310). 

Książka Farrowa porusza wiele wątków. Utrudnianie pracy nad reportażem, opowieści ofiar, punktowanie działań Weinsteina, który usilnie starał się zdusić tę sprawę i nie dopuścić do publikacji artykułu, a także historie o kolejnych drapieżnikach zajmujących wysokie stanowiska (wszak „wielu jest takich Weinsteinów”), tworzą szczegółowy obraz systemu nieprzychylnego kobietom. I nie jest żaden frazes. Autor poprzez swój materiał rzetelnie podważa stereotypy, które wracają jak bumerang w opinii publicznej, gdy mowa o molestowaniu na wysokich szczeblach (m.in. korzyści, które ofiary czerpią z kontaktów z oprawcą). Szczegóły z jednej strony są siłą tej publikacji, z drugiej nieco jej ciążą. Nazwisk przewija się sporo, autor chętnie wychyla się na plan pierwszy, relacjonuje każdy swój krok, przez co opowieść momentami zwalnia i utyka. Pomiędzy poszczególnymi kwestiami wraca jednak osobista historia rodziny Farrowa, krzywda jego siostry Daryl oraz widmo ojca, Woody’ego Allena, który prywatnie wyrażał swoje współczucie dla Weinsteina i najwidoczniej miał ku temu powody. Choć system zaczął się zmieniać, pozostało jeszcze mnóstwo historii, które czekają na zrozumienie, wysłuchanie, rozpatrzenie, ale są zbyt wstydliwe lub za dobrze strzeżone. (DJS)

Ronan Farrow, Złap i ukręć łeb. Szpiedzy, kłamstwa i zmowa milczenia wokół gwałcicieli, tłum. Anna Dzierzgowska, Sławomir Królak, Wydawnictwo Czarne 2020. 

O autorce:

Filmoznawczyni, kinofilka i flâneuse. Prowadzi bloga "Kino w zwolnionym tempie", na którym wychwala wszystko, co artystyczne, niekonwencjonalne i buntownicze. Wielbicielka surrealizmu, Béatrice Dalle i snów.

Kinofilka. Komparatystka z wykształcenia, entuzjastka z natury. Wierna ejtisom, Muminkom i Debbie Harry. Pracuje w reklamie, choć chętnie by się z tego wykręciła. Po godzinach prowadzi bloga Z moich ust.

Zobacz też:

Begin typing your search term above and press enter to search. Press ESC to cancel.

Back To Top