Porządki w szafie. Ranking filmowych coming outów

Spocone dłonie, gula w gardle, natłok myśli. Wyjście z szafy – przed rodziną, przed znajomymi, a nawet przed samym sobą – przeważnie nie jest łatwym procesem. Dojrzewanie do niego może trwać latami, a strach przed reakcją otoczenia skutecznie odbiera odwagę. Dla osób opisanych w rankingu, coming out oznacza wolność bycia sobą, najczęściej rozumianą szerzej niż tylko przez pryzmat orientacji seksualnej. Problem związany z podjęciem decyzji o przedstawieniu światu prawdy o sobie, łączy się również z innymi wyborami życiowymi (np. pracy czy stylu życia), które stoją w opozycji do oczekiwań otoczenia. Jednak konkluzja jest jasna: nie można całe życie tkwić w zatęchłej szafie, a wyjście z niej jest jak wciągnięcie haustu świeżego powietrza – odżywcze i napędzające nową energią. (SN)


8. Pod słońcem – Shelter (2007), reż. Jonah Markowitz

Shaun jest zdeklarowanym gejem, Zach sam do końca nie wie czego chce. Znają się od dzieciństwa, jednak dopiero tego lata, kiedy znajdą się u progu wielkich zmian, zacznie rodzić się między nimi uczucie. Największą wartością Shelter jest prostolinijność, tak potrzebna w historii o coming oucie – momencie z definicji naznaczonym emocjami. Kalifornijskie słońce mocno grzeje, choć nie jest to pocztówkowa rzeczywistość – problemy piętrzą się jeden po drugim, a w takim świecie łatwo zapomnieć, jak żyć w zgodzie ze sobą. Tak jest i z Zachiem, którego coming out rozgrywa się jakby w tle, przytłoczony problemami rodzinnymi i próbami przebicia się w artystycznym światku. Uczucie kiełkuje pomału, w zawiłościach codzienności, ale szczerze. Raczej niespiesznie, z dala od słownych potyczek czy siłowania się na emocjonalne szarże. Łatwo ironicznie machnąć ręką na fabularne klisze czy telewizyjną umowność tego kalifornijskiego, trochę surferskiego, trochę whitetrashowego świata. Czasami w filmie ważniejsze są jednak po prostu uczucia i specyficzne ciepło jakie wzbudza, a nie jego formalna jakość. (MP)


7. Szczęśliwe zakończenie – The Dark Side of Tomorrow (1970), reż. Barbara Peeters

Barbarę Peeters, niesłusznie zapomnianą reżyserkę niskobudżetowego kina rozrywkowego, kojarzy się niestety wyłącznie z tytułem Humanoids from the Deep – filmem, do którego wbrew jej woli dokręcono sceny gwałtów i gore. Warto wrócić do jej debiutu, skromnego The Dark Side of Tomorrow, opowiadającego historię związku dwójki gospodyń domowych. Dla jednej romans jest, przynajmniej z początku, sposobem na zabicie nudy, dla drugiej – doświadczeniem, który odmienia życie. Wszystko zaczyna się od fascynacji parą zaobserwowanych w kawiarni lesbijek (z czasem jedna z bohaterek zaprzyjaźnia się z kobietami, a one wprowadzają ją na branżowe salony). Peeters rysuje pełen zrozumienia obraz związków nienormatywnych (nawiasem mówiąc, sama ożeniła się kilka lat temu), tylko miejscami zahaczający o dydaktyzm. Erotyka schodzi na dalszy plan, w kontrze do standardów lat siedemdziesiątych, a bohaterki, mimo pewnych zawirowań, dostają upragniony happy end. To ładny, nieco melancholijny film – o miłości, która uderza jak grom z jasnego nieba, ale też o śmiałym wypowiadaniu własnego zdania. (KG)


6. Miłość jak nie w polskim filmie – Nina (2018), reż. Olga Chajdas

„Nie zakochałam się w kobiecie, zakochałam się w osobie. Nie jestem homoseksualna, jestem magdoseksualna” – deklaruje tytułowa bohaterka, wypalona mężatka, która niedawno doznała uczuciowej iluminacji. Nina jest filmem nietypowym jak na polskie standardy, na cały ten beton utwardzony tradycją, samoudręczeniem, infantylnymi kliszami. Rozgrzany miękką czerwienią i nastrojowym światłem, roznamiętniony, przebija się przez zimną skorupę. To historia miłosna dwóch kobiet, które – choć bardzo się od siebie różnią – są podobnie głodne doświadczeń. Młodsza zaspokaja ten głód od dawna. Starsza dopiero się uczy, nie jest w tym jednak zachowawcza czy zastraszona – idzie po swoje, za instynktem i sercem, przejmuje kontrolę, uwodzi, mówi głośno o uczuciach, których inni nie rozumieją. Nina urzeka naturalnością – nie ma tu ciężkiej publicystyki, brak też tożsamościowych etykiet. Homoerotyczna relacja zostaje swobodnie wtopiona w polski krajobraz. W powietrzu czuć rześką wolność. (DJS)


5. Romans wśród owczej wełny – Piękny kraj (2017), reż. Francis Lee

Szorstkie relacje mieszkańców wsi nie zostawiają dużo przestrzeni na czułość i prawdziwie melodramatyczny romans. Praca na farmie wymaga siły i bezwzględności – tutaj bliskość rodzi się podczas opatrywania ran, a miłość (nie tylko fizyczna) zaczyna od szamotaniny. Mieszkający w Yorkshire Johnny podchodzi do przybywającego z zewnątrz Gheorghe’a jak do owiec, którymi się zajmuje: z początku jest oschły i gruboskórny, by stopniowo odsłaniać swoją delikatność. Film Lee opiera się na wielu subtelnościach. Coming out głównego bohatera również rozgrywa się między słowami. Chłopak nie tylko musi poinformować rodzinę o uczuciu, którym darzy innego mężczyznę, ale też postawić granice związane z przejęciem hodowlanej schedy. Pozornie chłodni krewni mają w sobie zaskakująco dużo empatii. Okazuje się, że spojrzenie wyrażające zrozumienie i ciepły gest mogą znaczyć więcej niż oparte na przeskalowanym dramatyzmie sceny. Wyjście Johnny’ego z szafy jest wielowymiarowe – otwiera się przede wszystkim przed sobą, a, stając w prawdzie po raz pierwszy w dorosłym życiu, wie na pewno, czego i kogo chce. (SN)


4. Ogień i pożoga – Alucarda (1977), reż. Juan López Moctezuma

Meksykańska Alucarda to jedna z ciekawszych interpretacji Carmilli – gotyckiej powieści Sheridana Le Fanu, która do kultury popularnej wprowadziła postać queerowej wampirzycy. Rzecz dzieje się klasztorze, do którego, podobnie jak dziesiątki innych nieszczęśnic, trafia osierocona Justine. Szybko zaprzyjaźnia się z Alucardą – postacią dziecinnie impulsywną i niepokojąco diabełkowatą. W ujęciu Moctezumy miłość dorastających dziewcząt idzie ramię w ramię z satanizmem; za jednym i drugim stoi wszak odrzucenie normatywnego porządku. Metaforyczny coming out rozgrywa się w scenie publicznej litanii do szatana, która, jak można się domyśleć, rozpętuje piekło. Pęcznieje atmosfera histerii, podsycana prywatnymi obsesjami (nie tylko na tle religijnym). Jest sensualnie, czasem wręcz fizjologicznie – nieprzypadkowo habity zakonnic wyglądają jak zetlałe, skrwawione szmaty. Sceny lewitacji, diabelskich rytuałów i wrzącego gniewu skrzywdzonej nastolatki mają antysystemowy posmak; Moctezuma nie patyczkuje się z obiektem krytyki, ukazując Kościół jako instytucję wyspecjalizowaną w brutalnym tłumieniu przejawów wolności. Reżyser (nie pierwszy raz zresztą) wyraźnie staje po stronie nienormatywnych bohaterek, może naiwnych, ale wrażliwych i szczerych. Alucarda i Justine chcą żyć w zgodzie ze sobą, musi więc spaść na nie kara. Mroczny finał służy jako gorzkie przypomnienie, że w pewnych warunkach wyjście z szafy może skończyć się nie najlepiej. (KG)


3. Słodycz dobra na wszystko – Twój Simon (2018), reż. Greg Berlanti

Simon żyje w modelowej rodzinie, ma fajną paczkę znajomych, brakuje mu jedynie miłości. Ale i ta majaczy w końcu na horyzoncie, gdy okazuje się, że ktoś w jego szkole skrywa taką samą tajemnicę jak on. Umówmy się, historia coming outu Simona to może i sielankowa bajka, ale też plaster na wszelkie obawy. Feel goodowa narracja oferuje ograniczony repertuar trudności, które musi pokonać bohater, aby zrobić pierwszy krok ku życiu na własnych warunkach. Udaje się mu trochę dzięki własnej emocjonalności, trochę dzięki wsparciu innych. Nie ma się co zżymać na brak chłodnego realizmu, bo też nie o realizm tu chodzi. To jedna z tych pluszowych historii, do których będzie można się przytulić w odpowiednim momencie, zarówno przed jak i już po wyoutowaniu się. Przede wszystkim zaś to wspaniały kontrapunkt dla całej rzeszy opowieści homoerotycznych, w których miłosne spełnienie musi być okupione bolesną drogą. Piękny to świat, mądrych opiekunów i otwartych środowisk, które chciałoby się spotykać też poza ekranem. Chwilo trwaj. (MP)


2. Zakochane złolki Harley Quinn (2019–), twórczynie: Justin Halpern, Dean Lorey

Superbohaterowie mogą niemal wszystko: latać, dźwigać najcięższe ciężary, podróżować po całym wszechświecie i różnych wymiarach, przenosić się w czasie, istnieć wiecznie. Zdaje się, że żyją pełną piersią, że ich egzystencja nie zna granic. Nic bardziej mylnego. Granice są wyraźne, tyle że dotyczą innego obszaru – nie boskich predyspozycji, ale ludzkich obyczajów. A te reguluje konwencja i jej uparta, beznamiętna familijność. Harley Quinn to pyszna odtrutka na tę nieznośnie wyjałowioną fantazję. Zwłaszcza drugi sezon, w którym dwie wspaniałe antybohaterki, prywatnie serdeczne przyjaciółki, zakochują się w sobie. Nie tylko do siebie wzdychają, ale też uprawiają seks, czasem po pijaku. I choć przyznanie się do tej miłości zajmie im trochę czasu, opieszałość nadrobią wzruszającym finałem – mknąc w stronę słońca, ku wolności. Czy superbohaterskie blockbustery dorosną kiedyś do takich coming outów? (DJS)


1. „Everyone is a little bit gay” – Potato marzy o Ameryce (2021), reż. Wes Hurley

Kampowa, na poły autobiograficzna opowieść o dorastającym w ZSRR Potato pokazuje Stany Zjednoczone jako baśniowy bastion tęczowej wolności. Dopiero tu bohater może się wyoutować – w komunistycznym kraju taki gest miałby się skończyć śmiercią podczas odbywania służby wojskowej lub solidnym łomotem. Potato, mimo niezbyt otwartej na inność ojczyzny, ma coś, czego może mu pozazdrościć każdy – wspierającą i kochającą matkę. Dzięki jej pomysłowości we dwoje przenoszą się do USA i zachłystują nowymi możliwościami. Lena przyjmuje coming out syna w sposób najwspanialszy z możliwych: z uśmiechem, pełnym zrozumieniem i zapoznaniem jedynaka z queerową społecznością. Ten jeden z najbardziej otulających coming outów w historii kina nie jest w tym filmie jedynym. Inna postać skrywa kobiecą tożsamość (nazwaną na cześć wybitnej Grace Slick) przed rodziną, a kiedy wreszcie nabiera odwagi na wyjście z szafy, jej wyznanie zostaje przyjęte w równie ciepły sposób. Bo i po co robić problemy z czyjejś seksualności? Przecież, jak mówi swojemu dziecku Lena: „każdy jest trochę homo”. (SN)

Zobacz też:

Begin typing your search term above and press enter to search. Press ESC to cancel.

Back To Top